sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 3 "JESTEŚ MÓJ ? "

*Oczami Louisa *
   - Z-zaraz dojdę - powiedziałem w rozkoszy trzymając biodra Harry'ego i poruszając się delikatnie w nim.
     Harry uśmiechnął się w odpowiedzi, a następnie poczuł wypełniającą go ciecz, na co głośno jęknąłem jego imię.
   - Dawno tego nie robiłem - usłyszałem zachrypnięty głos Harry'ego, który wtulił się w mój tors.
   - Umm, a mogę wiedzieć kto cię wcześniej pieprzył? - uśmiechnąłem się i splotłem nasze palce razem.
   - Dawno temu byłem na imprezie z Liamem i trochę mocno się upiliśmy i... no wiesz. Na drugi dzień się z siebie śmialiśmy, bo jesteśmy tylko przyjaciółmi i zawsze będziemy - powiedział Harry, chichocząc cicho.
   - Och - odpowiedziałem i popatrzyłem mu prosto w oczy. - Będziesz mój?
     Harry wpił się w moje usta, muskając je delikatnie, a ja oddałem pocałunek i uchyliłem wargi, na co Harry zareagował wsuwając mi swój język i jeździł nim po moim podniebieniu jęcząc cicho.
   - Tak - szepnął w moje usta. - Tak. Będę twój. - szepnął z uśmiechem na twarzy i zaczął mówić. - Wiem, że nie znamy się długo, bo tak naprawdę to jest tylko jeden dzień, ale już się pieprzyliśmy i ogólnie, uważam, że mogę nazwać cię moim chłopakiem - ostatnie słowa wypowiedział ciszej niż resztę. - Ale to jest takie dziwne. Kiedy tylko cię zobaczyłem, od razu wiedziałem , że cię chce i pragnę. Tak bardzo mi się podobasz. - moje oczy zaszły łzami, na co Harry uśmiechnął się i zakrył moje wargi swoimi.
   - Wiem co czujesz. Ja czuje to samo - powiedziałem, uśmiechając się.
   - Pięknie tu masz - mruknął. - Mogę dziś u ciebie nocować? - Harry bawił się moimi włosami.
   - Żartujesz? - zacząłem się śmiać i spojrzałem na zdezorientowanego bruneta. - Myślisz, że po tym wszystkim tak po prostu będę ci kazał iść do domu? Jak chcesz to możesz tu zostać na zawsze.
   - Och - zarumienił się i mocniej wtulił w mój tors. - Dziękuję.
   - Nie ma za co. Zmęczony? - spytałem
   - Strasznie.
   - Idziemy spać? - usłyszałem tylko delikatne pochrapywanie Harry'ego, na co zaśmiałem się cicho. Wtuliłem się w chłopaka i zasnąłem.
                                                                          ***
*Oczami Harry'ego *
     Otworzyłem oczy, nie za bardzo wiedząc gdzie jestem. Dopiero gdy zobaczyłem leżącego obok szatyna, wszystko co się działo wczoraj mi się przypomniało i od razu się uśmiechnąłem. Spojrzałem na chłopaka, który jeszcze spał i pomyślałem, że zrobię mu śniadanie. Poszedłem do kuchni i wstawiwszy wodę, wziąłem z lodówki jajka.
     Wykładałem gotową jajecznicę na talerz, gdy czyjeś ciepłe ramiona oplotły mnie w pasie.
   - Witaj - usłyszałem szept Louisa, który przygryzał płatek mojego ucha.
     Odwróciłem się.
   - Hej śpiochu - powiedziałem i wpiłem się w jego usta. Nasze oddechy nie byłe świeże i pachnące. Mieliśmy tak zwany "poranny smrodek", ale w tej chwili to najmniej się liczyło. Uśmiechnąłem się.
   - Lubisz jajecznicę?
   - Um, kocham - Louis usiadł przy stole, czekając na śniadanie.
   - To dobrze, bo to moja specjalność - zaśmiałem się .
     Zjedliśmy wszystko i oglądaliśmy  telewizje, gdy spojrzałem na zegarek.
   - Kurwa, Louis, powinienem być już w pracy! - krzyknąłem wyrywając się z objęć chłopaka.
     Pożegnałem się szybko z chłopakiem i szybko wyszedłem na zewnątrz. Na całe szczęście, Louis mieszkał niedaleko sklepu, w którym pracuję.
     Nagle zauważyłem, że od kilkunastu minut tuż za mną idzie pewien chłopak. Był mniej więcej w moim wieku, ale wyglądał na dużo silniejszego ode mnie. Odwróciłem się i spojrzałem na niego, podszedł do mnie.
   - Cześć, jestem Niall - powiedział, na co się uśmiechnąłem..
   - Harry - podałem mu swoją dłoń. W tym samym momencie, pociągnął mnie za nią i zawiązał moje oczy. Nic nie widziałem, ale czułem, że gdzieś mnie prowadzi.
   - Ej, nie żartuj sobie, spieszę się do pracy - zostałem brutalnie rzucony na ziemie i zdałem sobie sprawę, że to nie są żadne żarty. Syknąłem z bólu, kiedy on mi usiadł okrakiem na kolanach i zaczął całować moją szyję.
     Próbowałem się wyrwać, ale był zbyt silny. Próbowałem krzyczeć, ale nikt mnie nie słyszał. Zaczął mnie rozbierać. Kiedy leżałem pod nim nagi, on szybko we mnie wszedł zadając mi straszny ból, rozrywający mnie od środka.

*Oczami Louisa *
     Wiedząc, że Harry jest już jakiś czas w pracy, postanowiłem znowu go odwiedzić. Ubrałem swoją ulubioną niebieską kurtkę i wyszedłem z domu, kierując się w stronę centrum Londynu.
     Wszedłem do sklepu, ale jego tam nie było, a przecież zawsze stał przy kasach. Pomyślałem, że może chodzi gdzieś po wnętrzu sklepu, więc zacząłem go poszukać. Kiedy przeszedłem przez cały sklep i nigdzie go nie znalazłem, podszedłem do sprzedawczyni.
   - Dzień dobry - powiedziałem, uśmiechając się delikatnie.
   - Dzień dobry - odrzekła.
   - Wie pani może, gdzie jest Harry Styles?
   - Nie wiem co się stało, ale pan Styles nie zjawił się dzisiaj w pracy. Nawet nie zadzwonił - wyjaśniła.
   - Um, dziękuję.
     Wyszedłem ze sklepu, wyszukując numer Harry'ego w mojej komórce. Dzwonię, ale nikt nie odbiera.
     Wystraszyłem się trochę, ale pomyślałem, że może wrócił do swojego domu, więc pojechałem taksówką do jego bloku. Musiałem dzwonić kolejno do każdego mieszkania.
Zapukałem do ostatniego mieszkania - to musi być tu. - pomyślałem, kiedy drzwi otworzył ciemnej karnacji chłopak.
   - Hej - przywitałem się. - mieszka tu Harry Styles? - spytałem niepewnie.
   - Tak. Stało się coś? - zaciekawiony Mulat spojrzał mi w oczy.
   - Jest w domu?
   - Nie, powinien być w pracy - moje oczy zaszły łzami, a brunet wpuścił mnie do mieszkania a zza drzwi (jak się domyślam, pewnie od sypialni), wyszedł drugi chłopak. Dobrze zbudowany, z brązowymi włosami.
   - Jestem Liam. - podał mi rękę. - Coś się stało? - zapytał.
   - Jestem Louis. - odpowiedziałem - Chodzi o...
     Nie zdążyłem, bo przerwał mi głos Liama - Ten Louis?
   - Umm, chyba tak. Ale to nieważne, coś złego dzieje się z Harrym - powiedziałem szybko.
   - Co się stało? - spytał Liam ze strachem w oczach, a ten Mulat przytulił go od tyłu.
   - Jak wiecie Harry dzisiaj u mnie nocował, a ja mieszkam niedaleko od jego pracy, więc postanowił pójść na nogach. Poszedłem do sklepu go odebrać, ale nie było go tam. Dzwoniłem, ale nie odbiera i pomyślałem, że może pojechał do domu - wytłumaczyłem, a łza spłynęła mi z oka.
   - Masz rację, nie odbiera - powiedział Liam, odłożywszy telefon.
     Usiadłem na kanapie, a dwójka chłopców zaczęła rozmawiać. Okazało się, że tajemniczy ciemnoskóry chłopak ma na imię Zayn.
   - Myślisz, że coś się stało?
   - Zadzwonić na policję?
   - Nie, poczekajmy jeszcze, może zaraz wróci.
     Liam ciągle zadawał pytania na które nie znałem odpowiedzi. Siedzieliśmy chwilę, zastanawiając się, gdzie może być Harry, kiedy drzwi mieszkania zaczęły się otwierać. Wszyscy - jak na zawołanie zerwaliśmy się z kanapy i popędziliśmy w stronę drzwi.
     Zobaczyłem w nim Harry'ego, całego we krwi i siniakach. Płakał.
     Pobiegłem do niego i wziąłem go na ręce, aby przenieść na kanapę. Opatrzyłem jego rany, a on wciąż tylko płakał.
   - Co się stało? - chłopak nie odpowiedział, tylko zaczął płakać jeszcze bardziej i wtulił się we mnie.
     Nagle się odezwał - Ja... ja szedłem do pracy i za mną szedł jakiś facet i on zaczął mnie bić, a potem mnie rozebrał i... - nie chciałem tego słyszeć, więc mocno go przytuliłem i pozwoliłem mu spokojnie moczyć moją koszulkę.
   - Kochanie, ciii. Już jest dobrze. Już nic się nie stanie, jestem tu - próbowałem go uspokoić, głaszcząc jego głowę. - Boli cię coś? - popatrzyłem mu w oczy, a Liam i Zayn tylko się nam przyglądali.
     Chłopak wskazał na swoją nogę na której była mała rana i szepnął - To tak bolało.
   - Już jest dobrze, kochanie, jesteś bezpieczny.
   - Chcesz spać? - spytałem, a chłopak pokiwał głową. Wziąłem go na ręce i spytałem, gdzie jego sypialnia a chłopcy wskazali ją ruchem głowy.
     Położyłem Harry'ego na łóżku i zdjąłem z niego brudne ciuchy, a następnie przykryłem kołdrą. Kiedy wychodziłem, usłyszałem jego gło.s - Zostań ze mną
Położyłem się delikatnie obok chłopaka i mocno go przytuliłem.
     Harry w końcu zasnął, więc wstałem cicho i poszedłem do salonu.
   - Trzeba to zgłosić i znaleźć kogoś kto to zrobił - powiedziałem stanowczo do chłopaków. - Dla mojego Harry'ego.
     Ubrałem się i miałem już wychodzić, kiedy usłyszałem głośny krzyk Harry'ego. Zdjąłem ponownie buty i wszedłem z powrotem do salonu. Upomniałem Ziama, żeby nie wchodzili i już się kładli, a sam wszedłem do pokoju Harry'ego.
     Zobaczyłem go. Siedział  i płakał.
   - Co się stało? - przytuliłem go mocno.
   - Śniło mi się to, co się stało dzisiaj - powiedział płacząc - Nie było cię.
   - Przepraszam, że się nie pożegnałem ale nie chciałem się budzić. Właśnie wychodziłem.
   - Zostań ze mną - poprosił.
   - Mam spać z tobą? - spytałem niepewnie
   - Mhm - usłyszałem mruknięcie. Wstałem i zdjąłem kurtkę, bluzkę i spodnie. Położyłem się obok i mocno go przytuliłem.

*Oczami Harry'ego *
     Musnąłem jego usta swoimi i okryłem go moją kołdrą. Zasnąłem.
   - Cześć, jestem Niall - powiedział, na co się uśmiechnąłem..
   - Harry - podałem mu swoją dłoń. W tym samym momencie, pociągnął mnie za nią i zawiązał moje oczy. Nic nie widziałem, ale czułem, że gdzieś mnie prowadzi.
   - Ej, nie żartuj sobie, spieszę się do pracy - zostałem brutalnie rzucony na ziemie i zdałem sobie sprawę, że to nie są żadne żarty. Syknąłem z bólu, kiedy on mi usiadł okrakiem na kolanach i zaczął całować moją szyję.
     Próbowałem się wyrwać, ale był zbyt silny. Próbowałem krzyczeć, ale nikt mnie nie słyszał. Zaczął mnie rozbierać. Kiedy leżałem pod nim nagi, on szybko we mnie wszedł zadając mi straszny ból, rozrywający mnie od środka.
     Krzyknąłem głośno, wyrywając się z objęć chłopaka i usiadłem szybko.
   - Kochanie, znowu ten sen? - spytał zaspany Louis.
   - Louis, czemu to właśnie ja? Czemu to akurat mnie się przytrafiło? Czy ja czymś zawiniłem? - szeptałem cicho, nie chcąc budzić chłopaków. - To tak bardzo bolało - zacząłem płakać .
Louis próbował mnie uspokoić.
   - Która godzina?
   - Piąta dziesięć - odpowiedziałem.
   - Będziesz jeszcze spał?
   - Nie zasnę - stwierdziłem smutno.
   - Chcesz coś porobić?
   - Nie, połóż się - nakazałem - Ja sobie poradzę.
   - Ale ja już nie chce spać - usłyszałem. - Chcę z tobą coś porobić.
      Louis usiadł obok mnie
   - Idę wziąć prysznic - wstałem z łóżka. - Chcesz ze mną?
   - Razem ?
   - Czemu nie? Widziałeś mnie już nago - powiedziałem i uśmiechnąłem się do niego.
   - Tak - Louis wstał i podszedł do mnie. - Prowadź.

*Oczami Louisa *
     Weszliśmy do łazienki i spojrzałem na Harry'ego. Nie wiedziałem, co robić. Chłopak gestem ręki pokazał mi, żebym się rozebrał. Złapałem powoli końcówkę koszulki, kiedy Harry podszedł do mnie i zdjął ze mnie bluzkę wpijając się w moje usta .
     Kiedy byliśmy już nadzy obserwowałem posiniaczone ciało chłopaka
   - Boli cię coś? - spytałem.
   - Nie, już jest dobrze - chłopak pociągnął mnie za rękę i  weszliśmy do brodzika. Wziąłem żel pod prysznic i gąbkę, po czym zacząłem delikatnie myć jego ciało, starałem się omijać jego rany.
   - Możemy już o tym zapomnieć? - poprosił.
   - Tak - delikatnie musnąłem jego wargi.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział drugi : Podobasz mi się

Rozdział drugi: "Podobasz mi się"

      Ubrałem na siebie czerwoną koszulę w kratkę i czarne, porwane spodnie, idealnie do mnie dopasowane . Uczesałem włosy, po czym delikatnie je poczochrałem, jak miałem w zwyczaju. Pryskałem gotową fryzurę lakierem, gdy usłyszałem charakterystyczny dźwięk mojego telefonu, oznaczający przyjście wiadomości.
     Dokończyłem układanie włosów i zamknąłem za sobą drzwi. Wyjąłem z kieszeni telefon i odczytałem esemesa:

Wiadomość od Louis x
Hej mam nadzieję, że się nie rozmyśliłeś i przyjdziesz. Czekam w parku :)

     Przeczytałem wiadomość i momentalnie na moją twarz trafił szeroki uśmiech.
     Spojrzałem na zegarek i pośpiesznie nałożyłem na siebie swoje odrobinę zniszczone buty. Wyszedłem z mieszkania, dokładnie zamykając drzwi na klucz i kompletnie zapominając o tym, że w sypialni jest Liam ze swoim chłopakiem.
   - Nie będę ich budził - pomyślałem.
     Wyszedłem na zewnątrz. Przeszedłem przez ulicę i mijając kolejne sklepy, zacząłem zastanawiać się, o czym będę rozmawiać z Louisem i jak będę miał się zachować.
     Rozmyślając, nie zauważyłem, że dotarłem już do parku. Rozglądnąłem się i ujrzałem idącego w moją stronę chłopaka. Przyglądał mi się i wesoło uśmiechał.
   - Och, cześć - powiedziałem, rumieniąc się z niewiadomego powodu.
   - Witaj, proszę - rzekł szatyn i podał mi bukiet pięknych, czerwonych róż. 
   - Nie trzeba było - odparłem i uśmiechnąłem się.
   - Trzeba było. Usiądziemy? - spytał, wskazując na niewielką ławkę koło fontanny. 
   - Jasne.
     Poszliśmy w stronę ławki, a pomiędzy nami zapadła niezręczna cisza.
   - Umm, więc jesteś gejem? -zapytał chłopak, unikając mojego wzroku.
   - Tak - odpowiedziałem i usiadłem obok niego.
   - Pójdziemy do tej kawiarni koło kina?
   - Tak, z chęcią.
                                                                             ***
   - Wiesz, bardzo mi się podobasz - usłyszałem jego anielski głos. Jakie to miłe, że postanowił odprowadzić mnie do domu.
     Nie odpowiedziałem. Doszliśmy do mojego bloku (niestety moje zarobki nie pozwalały mi na zakupienie domu jednorodzinnego).
   - Tutaj mieszkam, razem z moim współlokatorem - wyjaśniłem.
   - Um, przepraszam nie wiedziałem, że kogoś masz - tłumaczył się spanikowany chłopak. 
   - Nie! - krzyknąłem natychmiastowo. - To jest mój przyjaciel, po prostu mieszkamy razem, nie podoba mi się. I w sumie ma kogoś.
   - Ma dziewczynę? - zapytał zaciekawiony Louis.
   - Nie, chłopaka, dzisiaj u nas nocował. On też jest gejem - zaśmiałem się.
   - Dobra, nie będziemy tu stali. Ja już pójdę - powiedział chłopak i odwrócił się do mnie plecami.
   - Louis! - krzyknąłem a kiedy chłopak się odwrócił, wpiłem się w jego usta a po chwili poczułem, że wsuwa język pomiędzy moje wargi i kładzie ręce na moich biodrach.
     W końcu oderwaliśmy się od siebie.
   - Ty też mi się podobasz - odwróciłem się i wszedłem do klatki schodowej.

*Oczami Zayna *
     Leżałem wtulony w Liama, całując jego szyję, kiedy usłyszałem, że ktoś wchodzi do domu. Oderwałem się od niego, na co usłyszałem tylko smutne jęknięcie. Wstałem i udałem się do kuchni, gdzie siedział uśmiechnięty od ucha do ucha Harry.
   - I jak było? - spytałem, ale już sama jego mina zdradzała odpowiedź.
   - Um, spoko.
   - No gadaj, przeleciałeś go?
   - Nie! Tylko pocałowałem! Rozumiesz, że on też mnie pocałował? - wybuchł Harry, uśmiechając się.
   - To świetnie! - przytuliłem się do niego - W końcu kogoś masz!
   - Nie ma mnie przez chwilę, a ty już mnie zdradzasz - mruknął Liam, patrząc na nich.
   - Harry pocałował tego chłopaka! 
   - Oooo, i jak?- Liam podszedł do rumieniącego się Harry'ego.
   - No nic, Louis oddał pocałunek - Harry spuścił wzrok.
   - Harry się rumieni - zaśmiałem się.
   - Nie rumienię się! - bąknął - Muszę iść do pracy, zaraz moja zmiana. Odwieziesz mnie? - spytał Harry i spojrzał na Liama.
   - Jasne, stary, tylko się ubiorę - Liam poszedł do sypialni, a ja za nim, zostawiając Harry'ego samego .
   - Jesteś dumny z naszego chłopaka? - objąłem Liama od tyłu.
     Odwrócił się i przywarł do moich warg, delikatnie je muskając - Jasne.
                                                                            ***
*Oczami Harry'ego* 
     Wysiadłem z samochodu i pożegnawszy się z chłopakami, poszedłem do sklepu.
   - Dzień dobry - przywitałem starsze klientki. 
     Poszedłem do magazynu i ubrałem swój mundur. Następnie stanąłem przy kasach i powróciłem do moich codziennych czynności - patrzyłem, czy nikt nie wynosi nielegalnie rzeczy ze sklepu.
     - Witam - usłyszałem głos Louisa. Odwróciłem się do niego i poczułem, że moje policzki zaczynają mnie palić.
     Uśmiechnąłem się do niego.
     Louis przeszedł koło mnie, po drodze szepcząc mi do ucha: 
   - Przeleciałbym cię w tym mundurze - przejechał kciukiem po mojej dłoni i zniknął za półkami.
     Poczułem, że mój członek twardnieje, na co zarumieniłem się jeszcze bardziej.
   - Czemu on tak na mnie działa? - spytałem sam siebie.
     Chłopak ponownie wyłonił się zza wieszaków.
   - O której kończysz? - szepnął. 
     Spojrzałem na zegarek.
   - Za piętnaście minut - schowałem komórkę 
   - Czekam przed sklepem - zauważywszy, że moje spodnie coraz bardziej przypominają namiot, otarł się delikatnie o mnie i wyszedł. Czułem, że moje policzki są na maksa czerwone, a ludzie przechodzący obok dziwnie mi się przyglądają.
10 minut 
5 minut
   - Nareszcie - pomyślałem. 
     Poszedłem do magazynu i przebrałem się. 
     Wyszedłem na zewnątrz i wzrokiem zacząłem szukać chłopaka. Nie znalazłem go i już zamierzałem pójść, gdy nagle poczułem czyjeś dłonie na moich oczach. 
     Odwróciłem się i uśmiechnąłem do chłopaka. Delikatnie musnąłem jego usta . 
   - Ktoś się chyba podniecił - powiedział, na co spuściłem wzrok.
____________________________________________________
Hej , macie tutaj drugi rozdział . Mam nadzieję , że się podoba
Bardzo przepraszam , że dodałam tak późno . 
Mam nadzieje, że następny będzie na czas :)