poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział drugi : Podobasz mi się

Rozdział drugi: "Podobasz mi się"

      Ubrałem na siebie czerwoną koszulę w kratkę i czarne, porwane spodnie, idealnie do mnie dopasowane . Uczesałem włosy, po czym delikatnie je poczochrałem, jak miałem w zwyczaju. Pryskałem gotową fryzurę lakierem, gdy usłyszałem charakterystyczny dźwięk mojego telefonu, oznaczający przyjście wiadomości.
     Dokończyłem układanie włosów i zamknąłem za sobą drzwi. Wyjąłem z kieszeni telefon i odczytałem esemesa:

Wiadomość od Louis x
Hej mam nadzieję, że się nie rozmyśliłeś i przyjdziesz. Czekam w parku :)

     Przeczytałem wiadomość i momentalnie na moją twarz trafił szeroki uśmiech.
     Spojrzałem na zegarek i pośpiesznie nałożyłem na siebie swoje odrobinę zniszczone buty. Wyszedłem z mieszkania, dokładnie zamykając drzwi na klucz i kompletnie zapominając o tym, że w sypialni jest Liam ze swoim chłopakiem.
   - Nie będę ich budził - pomyślałem.
     Wyszedłem na zewnątrz. Przeszedłem przez ulicę i mijając kolejne sklepy, zacząłem zastanawiać się, o czym będę rozmawiać z Louisem i jak będę miał się zachować.
     Rozmyślając, nie zauważyłem, że dotarłem już do parku. Rozglądnąłem się i ujrzałem idącego w moją stronę chłopaka. Przyglądał mi się i wesoło uśmiechał.
   - Och, cześć - powiedziałem, rumieniąc się z niewiadomego powodu.
   - Witaj, proszę - rzekł szatyn i podał mi bukiet pięknych, czerwonych róż. 
   - Nie trzeba było - odparłem i uśmiechnąłem się.
   - Trzeba było. Usiądziemy? - spytał, wskazując na niewielką ławkę koło fontanny. 
   - Jasne.
     Poszliśmy w stronę ławki, a pomiędzy nami zapadła niezręczna cisza.
   - Umm, więc jesteś gejem? -zapytał chłopak, unikając mojego wzroku.
   - Tak - odpowiedziałem i usiadłem obok niego.
   - Pójdziemy do tej kawiarni koło kina?
   - Tak, z chęcią.
                                                                             ***
   - Wiesz, bardzo mi się podobasz - usłyszałem jego anielski głos. Jakie to miłe, że postanowił odprowadzić mnie do domu.
     Nie odpowiedziałem. Doszliśmy do mojego bloku (niestety moje zarobki nie pozwalały mi na zakupienie domu jednorodzinnego).
   - Tutaj mieszkam, razem z moim współlokatorem - wyjaśniłem.
   - Um, przepraszam nie wiedziałem, że kogoś masz - tłumaczył się spanikowany chłopak. 
   - Nie! - krzyknąłem natychmiastowo. - To jest mój przyjaciel, po prostu mieszkamy razem, nie podoba mi się. I w sumie ma kogoś.
   - Ma dziewczynę? - zapytał zaciekawiony Louis.
   - Nie, chłopaka, dzisiaj u nas nocował. On też jest gejem - zaśmiałem się.
   - Dobra, nie będziemy tu stali. Ja już pójdę - powiedział chłopak i odwrócił się do mnie plecami.
   - Louis! - krzyknąłem a kiedy chłopak się odwrócił, wpiłem się w jego usta a po chwili poczułem, że wsuwa język pomiędzy moje wargi i kładzie ręce na moich biodrach.
     W końcu oderwaliśmy się od siebie.
   - Ty też mi się podobasz - odwróciłem się i wszedłem do klatki schodowej.

*Oczami Zayna *
     Leżałem wtulony w Liama, całując jego szyję, kiedy usłyszałem, że ktoś wchodzi do domu. Oderwałem się od niego, na co usłyszałem tylko smutne jęknięcie. Wstałem i udałem się do kuchni, gdzie siedział uśmiechnięty od ucha do ucha Harry.
   - I jak było? - spytałem, ale już sama jego mina zdradzała odpowiedź.
   - Um, spoko.
   - No gadaj, przeleciałeś go?
   - Nie! Tylko pocałowałem! Rozumiesz, że on też mnie pocałował? - wybuchł Harry, uśmiechając się.
   - To świetnie! - przytuliłem się do niego - W końcu kogoś masz!
   - Nie ma mnie przez chwilę, a ty już mnie zdradzasz - mruknął Liam, patrząc na nich.
   - Harry pocałował tego chłopaka! 
   - Oooo, i jak?- Liam podszedł do rumieniącego się Harry'ego.
   - No nic, Louis oddał pocałunek - Harry spuścił wzrok.
   - Harry się rumieni - zaśmiałem się.
   - Nie rumienię się! - bąknął - Muszę iść do pracy, zaraz moja zmiana. Odwieziesz mnie? - spytał Harry i spojrzał na Liama.
   - Jasne, stary, tylko się ubiorę - Liam poszedł do sypialni, a ja za nim, zostawiając Harry'ego samego .
   - Jesteś dumny z naszego chłopaka? - objąłem Liama od tyłu.
     Odwrócił się i przywarł do moich warg, delikatnie je muskając - Jasne.
                                                                            ***
*Oczami Harry'ego* 
     Wysiadłem z samochodu i pożegnawszy się z chłopakami, poszedłem do sklepu.
   - Dzień dobry - przywitałem starsze klientki. 
     Poszedłem do magazynu i ubrałem swój mundur. Następnie stanąłem przy kasach i powróciłem do moich codziennych czynności - patrzyłem, czy nikt nie wynosi nielegalnie rzeczy ze sklepu.
     - Witam - usłyszałem głos Louisa. Odwróciłem się do niego i poczułem, że moje policzki zaczynają mnie palić.
     Uśmiechnąłem się do niego.
     Louis przeszedł koło mnie, po drodze szepcząc mi do ucha: 
   - Przeleciałbym cię w tym mundurze - przejechał kciukiem po mojej dłoni i zniknął za półkami.
     Poczułem, że mój członek twardnieje, na co zarumieniłem się jeszcze bardziej.
   - Czemu on tak na mnie działa? - spytałem sam siebie.
     Chłopak ponownie wyłonił się zza wieszaków.
   - O której kończysz? - szepnął. 
     Spojrzałem na zegarek.
   - Za piętnaście minut - schowałem komórkę 
   - Czekam przed sklepem - zauważywszy, że moje spodnie coraz bardziej przypominają namiot, otarł się delikatnie o mnie i wyszedł. Czułem, że moje policzki są na maksa czerwone, a ludzie przechodzący obok dziwnie mi się przyglądają.
10 minut 
5 minut
   - Nareszcie - pomyślałem. 
     Poszedłem do magazynu i przebrałem się. 
     Wyszedłem na zewnątrz i wzrokiem zacząłem szukać chłopaka. Nie znalazłem go i już zamierzałem pójść, gdy nagle poczułem czyjeś dłonie na moich oczach. 
     Odwróciłem się i uśmiechnąłem do chłopaka. Delikatnie musnąłem jego usta . 
   - Ktoś się chyba podniecił - powiedział, na co spuściłem wzrok.
____________________________________________________
Hej , macie tutaj drugi rozdział . Mam nadzieję , że się podoba
Bardzo przepraszam , że dodałam tak późno . 
Mam nadzieje, że następny będzie na czas :) 

2 komentarze:

  1. Zajebiste czytalem z bananem na twarzy popieram kolezanke wyzej a kiedy bd 3. chcialem sie juz zabic bo od soboty zagladalem czy jest juz dwojeczka. Jeszcze raz pieknie. A tak na marginesie jak kochasz larrego to wpadnij do mnie i mnie ocen bardzobym prosil bo nie mam zadnych komentarzy i nwm czy fajne
    www.prawdziwamilosc-larry.blogspot.com z gory dziekuje
    Moj tt jak cos @vizaviswag

    OdpowiedzUsuń