Rozdział drugi: "Podobasz mi się"
Ubrałem na siebie czerwoną koszulę w kratkę i czarne, porwane spodnie, idealnie do mnie dopasowane . Uczesałem włosy, po czym delikatnie je poczochrałem, jak miałem w zwyczaju. Pryskałem gotową fryzurę lakierem, gdy usłyszałem charakterystyczny dźwięk mojego telefonu, oznaczający przyjście wiadomości.
Dokończyłem układanie włosów i zamknąłem za sobą drzwi. Wyjąłem z kieszeni telefon i odczytałem esemesa:
Wiadomość od Louis x
Hej mam nadzieję, że się nie rozmyśliłeś i przyjdziesz. Czekam w parku :)
Przeczytałem wiadomość i momentalnie na moją twarz trafił szeroki uśmiech.
Spojrzałem na zegarek i pośpiesznie nałożyłem na siebie swoje odrobinę zniszczone buty. Wyszedłem z mieszkania, dokładnie zamykając drzwi na klucz i kompletnie zapominając o tym, że w sypialni jest Liam ze swoim chłopakiem.
- Nie będę ich budził - pomyślałem.
Wyszedłem na zewnątrz. Przeszedłem przez ulicę i mijając kolejne sklepy, zacząłem zastanawiać się, o czym będę rozmawiać z Louisem i jak będę miał się zachować.
Rozmyślając, nie zauważyłem, że dotarłem już do parku. Rozglądnąłem się i ujrzałem idącego w moją stronę chłopaka. Przyglądał mi się i wesoło uśmiechał.
- Och, cześć - powiedziałem, rumieniąc się z niewiadomego powodu.
- Witaj, proszę - rzekł szatyn i podał mi bukiet pięknych, czerwonych róż.
- Nie trzeba było - odparłem i uśmiechnąłem się.
- Trzeba było. Usiądziemy? - spytał, wskazując na niewielką ławkę koło fontanny.
- Jasne.
Poszliśmy w stronę ławki, a pomiędzy nami zapadła niezręczna cisza.
- Umm, więc jesteś gejem? -zapytał chłopak, unikając mojego wzroku.
- Tak - odpowiedziałem i usiadłem obok niego.
- Pójdziemy do tej kawiarni koło kina?
- Tak, z chęcią.
***
- Wiesz, bardzo mi się podobasz - usłyszałem jego anielski głos. Jakie to miłe, że postanowił odprowadzić mnie do domu.
Nie odpowiedziałem. Doszliśmy do mojego bloku (niestety moje zarobki nie pozwalały mi na zakupienie domu jednorodzinnego).
- Tutaj mieszkam, razem z moim współlokatorem - wyjaśniłem.
- Um, przepraszam nie wiedziałem, że kogoś masz - tłumaczył się spanikowany chłopak.
- Nie! - krzyknąłem natychmiastowo. - To jest mój przyjaciel, po prostu mieszkamy razem, nie podoba mi się. I w sumie ma kogoś.
- Ma dziewczynę? - zapytał zaciekawiony Louis.
- Nie, chłopaka, dzisiaj u nas nocował. On też jest gejem - zaśmiałem się.
- Dobra, nie będziemy tu stali. Ja już pójdę - powiedział chłopak i odwrócił się do mnie plecami.
- Louis! - krzyknąłem a kiedy chłopak się odwrócił, wpiłem się w jego usta a po chwili poczułem, że wsuwa język pomiędzy moje wargi i kładzie ręce na moich biodrach.
W końcu oderwaliśmy się od siebie.
- Ty też mi się podobasz - odwróciłem się i wszedłem do klatki schodowej.
*Oczami Zayna *
Leżałem wtulony w Liama, całując jego szyję, kiedy usłyszałem, że ktoś wchodzi do domu. Oderwałem się od niego, na co usłyszałem tylko smutne jęknięcie. Wstałem i udałem się do kuchni, gdzie siedział uśmiechnięty od ucha do ucha Harry.
- I jak było? - spytałem, ale już sama jego mina zdradzała odpowiedź.
- Um, spoko.
- No gadaj, przeleciałeś go?
- Nie! Tylko pocałowałem! Rozumiesz, że on też mnie pocałował? - wybuchł Harry, uśmiechając się.
- To świetnie! - przytuliłem się do niego - W końcu kogoś masz!
- Nie ma mnie przez chwilę, a ty już mnie zdradzasz - mruknął Liam, patrząc na nich.
- Harry pocałował tego chłopaka!
- Oooo, i jak?- Liam podszedł do rumieniącego się Harry'ego.
- No nic, Louis oddał pocałunek - Harry spuścił wzrok.
- Harry się rumieni - zaśmiałem się.
- Nie rumienię się! - bąknął - Muszę iść do pracy, zaraz moja zmiana. Odwieziesz mnie? - spytał Harry i spojrzał na Liama.
- Jasne, stary, tylko się ubiorę - Liam poszedł do sypialni, a ja za nim, zostawiając Harry'ego samego .
- Jesteś dumny z naszego chłopaka? - objąłem Liama od tyłu.
Odwrócił się i przywarł do moich warg, delikatnie je muskając - Jasne.
***
*Oczami Harry'ego*
Wysiadłem z samochodu i pożegnawszy się z chłopakami, poszedłem do sklepu.
- Dzień dobry - przywitałem starsze klientki.
Poszedłem do magazynu i ubrałem swój mundur. Następnie stanąłem przy kasach i powróciłem do moich codziennych czynności - patrzyłem, czy nikt nie wynosi nielegalnie rzeczy ze sklepu.
- Witam - usłyszałem głos Louisa. Odwróciłem się do niego i poczułem, że moje policzki zaczynają mnie palić.
Uśmiechnąłem się do niego.
Louis przeszedł koło mnie, po drodze szepcząc mi do ucha:
- Przeleciałbym cię w tym mundurze - przejechał kciukiem po mojej dłoni i zniknął za półkami.
Poczułem, że mój członek twardnieje, na co zarumieniłem się jeszcze bardziej.
- Czemu on tak na mnie działa? - spytałem sam siebie.
Chłopak ponownie wyłonił się zza wieszaków.
- O której kończysz? - szepnął.
Spojrzałem na zegarek.
- Za piętnaście minut - schowałem komórkę
- Czekam przed sklepem - zauważywszy, że moje spodnie coraz bardziej przypominają namiot, otarł się delikatnie o mnie i wyszedł. Czułem, że moje policzki są na maksa czerwone, a ludzie przechodzący obok dziwnie mi się przyglądają.
10 minut
5 minut
- Nareszcie - pomyślałem.
Poszedłem do magazynu i przebrałem się.
Wyszedłem na zewnątrz i wzrokiem zacząłem szukać chłopaka. Nie znalazłem go i już zamierzałem pójść, gdy nagle poczułem czyjeś dłonie na moich oczach.
Odwróciłem się i uśmiechnąłem do chłopaka. Delikatnie musnąłem jego usta .
- Ktoś się chyba podniecił - powiedział, na co spuściłem wzrok.
____________________________________________________
Hej , macie tutaj drugi rozdział . Mam nadzieję , że się podoba
Bardzo przepraszam , że dodałam tak późno .
Mam nadzieje, że następny będzie na czas :)
Pisz dalej *_* Masz talent kc
OdpowiedzUsuńZajebiste czytalem z bananem na twarzy popieram kolezanke wyzej a kiedy bd 3. chcialem sie juz zabic bo od soboty zagladalem czy jest juz dwojeczka. Jeszcze raz pieknie. A tak na marginesie jak kochasz larrego to wpadnij do mnie i mnie ocen bardzobym prosil bo nie mam zadnych komentarzy i nwm czy fajne
OdpowiedzUsuńwww.prawdziwamilosc-larry.blogspot.com z gory dziekuje
Moj tt jak cos @vizaviswag