*Oczami Louisa *
- Z-zaraz dojdę - powiedziałem w rozkoszy trzymając biodra Harry'ego i poruszając się delikatnie w nim.
Harry uśmiechnął się w odpowiedzi, a następnie poczuł wypełniającą go ciecz, na co głośno jęknąłem jego imię.
- Dawno tego nie robiłem - usłyszałem zachrypnięty głos Harry'ego, który wtulił się w mój tors.
- Umm, a mogę wiedzieć kto cię wcześniej pieprzył? - uśmiechnąłem się i splotłem nasze palce razem.
- Dawno temu byłem na imprezie z Liamem i trochę mocno się upiliśmy i... no wiesz. Na drugi dzień się z siebie śmialiśmy, bo jesteśmy tylko przyjaciółmi i zawsze będziemy - powiedział Harry, chichocząc cicho.
- Och - odpowiedziałem i popatrzyłem mu prosto w oczy. - Będziesz mój?
Harry wpił się w moje usta, muskając je delikatnie, a ja oddałem pocałunek i uchyliłem wargi, na co Harry zareagował wsuwając mi swój język i jeździł nim po moim podniebieniu jęcząc cicho.
- Tak - szepnął w moje usta. - Tak. Będę twój. - szepnął z uśmiechem na twarzy i zaczął mówić. - Wiem, że nie znamy się długo, bo tak naprawdę to jest tylko jeden dzień, ale już się pieprzyliśmy i ogólnie, uważam, że mogę nazwać cię moim chłopakiem - ostatnie słowa wypowiedział ciszej niż resztę. - Ale to jest takie dziwne. Kiedy tylko cię zobaczyłem, od razu wiedziałem , że cię chce i pragnę. Tak bardzo mi się podobasz. - moje oczy zaszły łzami, na co Harry uśmiechnął się i zakrył moje wargi swoimi.
- Wiem co czujesz. Ja czuje to samo - powiedziałem, uśmiechając się.
- Pięknie tu masz - mruknął. - Mogę dziś u ciebie nocować? - Harry bawił się moimi włosami.
- Żartujesz? - zacząłem się śmiać i spojrzałem na zdezorientowanego bruneta. - Myślisz, że po tym wszystkim tak po prostu będę ci kazał iść do domu? Jak chcesz to możesz tu zostać na zawsze.
- Och - zarumienił się i mocniej wtulił w mój tors. - Dziękuję.
- Nie ma za co. Zmęczony? - spytałem
- Strasznie.
- Idziemy spać? - usłyszałem tylko delikatne pochrapywanie Harry'ego, na co zaśmiałem się cicho. Wtuliłem się w chłopaka i zasnąłem.
***
*Oczami Harry'ego *
Otworzyłem oczy, nie za bardzo wiedząc gdzie jestem. Dopiero gdy zobaczyłem leżącego obok szatyna, wszystko co się działo wczoraj mi się przypomniało i od razu się uśmiechnąłem. Spojrzałem na chłopaka, który jeszcze spał i pomyślałem, że zrobię mu śniadanie. Poszedłem do kuchni i wstawiwszy wodę, wziąłem z lodówki jajka.
Wykładałem gotową jajecznicę na talerz, gdy czyjeś ciepłe ramiona oplotły mnie w pasie.
- Witaj - usłyszałem szept Louisa, który przygryzał płatek mojego ucha.
Odwróciłem się.
- Hej śpiochu - powiedziałem i wpiłem się w jego usta. Nasze oddechy nie byłe świeże i pachnące. Mieliśmy tak zwany "poranny smrodek", ale w tej chwili to najmniej się liczyło. Uśmiechnąłem się.
- Lubisz jajecznicę?
- Um, kocham - Louis usiadł przy stole, czekając na śniadanie.
- To dobrze, bo to moja specjalność - zaśmiałem się .
Zjedliśmy wszystko i oglądaliśmy telewizje, gdy spojrzałem na zegarek.
- Kurwa, Louis, powinienem być już w pracy! - krzyknąłem wyrywając się z objęć chłopaka.
Pożegnałem się szybko z chłopakiem i szybko wyszedłem na zewnątrz. Na całe szczęście, Louis mieszkał niedaleko sklepu, w którym pracuję.
Nagle zauważyłem, że od kilkunastu minut tuż za mną idzie pewien chłopak. Był mniej więcej w moim wieku, ale wyglądał na dużo silniejszego ode mnie. Odwróciłem się i spojrzałem na niego, podszedł do mnie.
- Cześć, jestem Niall - powiedział, na co się uśmiechnąłem..
- Harry - podałem mu swoją dłoń. W tym samym momencie, pociągnął mnie za nią i zawiązał moje oczy. Nic nie widziałem, ale czułem, że gdzieś mnie prowadzi.
- Ej, nie żartuj sobie, spieszę się do pracy - zostałem brutalnie rzucony na ziemie i zdałem sobie sprawę, że to nie są żadne żarty. Syknąłem z bólu, kiedy on mi usiadł okrakiem na kolanach i zaczął całować moją szyję.
Próbowałem się wyrwać, ale był zbyt silny. Próbowałem krzyczeć, ale nikt mnie nie słyszał. Zaczął mnie rozbierać. Kiedy leżałem pod nim nagi, on szybko we mnie wszedł zadając mi straszny ból, rozrywający mnie od środka.
*Oczami Louisa *
Wiedząc, że Harry jest już jakiś czas w pracy, postanowiłem znowu go odwiedzić. Ubrałem swoją ulubioną niebieską kurtkę i wyszedłem z domu, kierując się w stronę centrum Londynu.
Wszedłem do sklepu, ale jego tam nie było, a przecież zawsze stał przy kasach. Pomyślałem, że może chodzi gdzieś po wnętrzu sklepu, więc zacząłem go poszukać. Kiedy przeszedłem przez cały sklep i nigdzie go nie znalazłem, podszedłem do sprzedawczyni.
- Dzień dobry - powiedziałem, uśmiechając się delikatnie.
- Dzień dobry - odrzekła.
- Wie pani może, gdzie jest Harry Styles?
- Nie wiem co się stało, ale pan Styles nie zjawił się dzisiaj w pracy. Nawet nie zadzwonił - wyjaśniła.
- Um, dziękuję.
Wyszedłem ze sklepu, wyszukując numer Harry'ego w mojej komórce. Dzwonię, ale nikt nie odbiera.
Wystraszyłem się trochę, ale pomyślałem, że może wrócił do swojego domu, więc pojechałem taksówką do jego bloku. Musiałem dzwonić kolejno do każdego mieszkania.
Zapukałem do ostatniego mieszkania - to musi być tu. - pomyślałem, kiedy drzwi otworzył ciemnej karnacji chłopak.
- Hej - przywitałem się. - mieszka tu Harry Styles? - spytałem niepewnie.
- Tak. Stało się coś? - zaciekawiony Mulat spojrzał mi w oczy.
- Jest w domu?
- Nie, powinien być w pracy - moje oczy zaszły łzami, a brunet wpuścił mnie do mieszkania a zza drzwi (jak się domyślam, pewnie od sypialni), wyszedł drugi chłopak. Dobrze zbudowany, z brązowymi włosami.
- Jestem Liam. - podał mi rękę. - Coś się stało? - zapytał.
- Jestem Louis. - odpowiedziałem - Chodzi o...
Nie zdążyłem, bo przerwał mi głos Liama - Ten Louis?
- Umm, chyba tak. Ale to nieważne, coś złego dzieje się z Harrym - powiedziałem szybko.
- Co się stało? - spytał Liam ze strachem w oczach, a ten Mulat przytulił go od tyłu.
- Jak wiecie Harry dzisiaj u mnie nocował, a ja mieszkam niedaleko od jego pracy, więc postanowił pójść na nogach. Poszedłem do sklepu go odebrać, ale nie było go tam. Dzwoniłem, ale nie odbiera i pomyślałem, że może pojechał do domu - wytłumaczyłem, a łza spłynęła mi z oka.
- Masz rację, nie odbiera - powiedział Liam, odłożywszy telefon.
Usiadłem na kanapie, a dwójka chłopców zaczęła rozmawiać. Okazało się, że tajemniczy ciemnoskóry chłopak ma na imię Zayn.
- Myślisz, że coś się stało?
- Zadzwonić na policję?
- Nie, poczekajmy jeszcze, może zaraz wróci.
Liam ciągle zadawał pytania na które nie znałem odpowiedzi. Siedzieliśmy chwilę, zastanawiając się, gdzie może być Harry, kiedy drzwi mieszkania zaczęły się otwierać. Wszyscy - jak na zawołanie zerwaliśmy się z kanapy i popędziliśmy w stronę drzwi.
Zobaczyłem w nim Harry'ego, całego we krwi i siniakach. Płakał.
Pobiegłem do niego i wziąłem go na ręce, aby przenieść na kanapę. Opatrzyłem jego rany, a on wciąż tylko płakał.
- Co się stało? - chłopak nie odpowiedział, tylko zaczął płakać jeszcze bardziej i wtulił się we mnie.
Nagle się odezwał - Ja... ja szedłem do pracy i za mną szedł jakiś facet i on zaczął mnie bić, a potem mnie rozebrał i... - nie chciałem tego słyszeć, więc mocno go przytuliłem i pozwoliłem mu spokojnie moczyć moją koszulkę.
- Kochanie, ciii. Już jest dobrze. Już nic się nie stanie, jestem tu - próbowałem go uspokoić, głaszcząc jego głowę. - Boli cię coś? - popatrzyłem mu w oczy, a Liam i Zayn tylko się nam przyglądali.
Chłopak wskazał na swoją nogę na której była mała rana i szepnął - To tak bolało.
- Już jest dobrze, kochanie, jesteś bezpieczny.
- Chcesz spać? - spytałem, a chłopak pokiwał głową. Wziąłem go na ręce i spytałem, gdzie jego sypialnia a chłopcy wskazali ją ruchem głowy.
Położyłem Harry'ego na łóżku i zdjąłem z niego brudne ciuchy, a następnie przykryłem kołdrą. Kiedy wychodziłem, usłyszałem jego gło.s - Zostań ze mną
Położyłem się delikatnie obok chłopaka i mocno go przytuliłem.
Harry w końcu zasnął, więc wstałem cicho i poszedłem do salonu.
- Trzeba to zgłosić i znaleźć kogoś kto to zrobił - powiedziałem stanowczo do chłopaków. - Dla mojego Harry'ego.
Ubrałem się i miałem już wychodzić, kiedy usłyszałem głośny krzyk Harry'ego. Zdjąłem ponownie buty i wszedłem z powrotem do salonu. Upomniałem Ziama, żeby nie wchodzili i już się kładli, a sam wszedłem do pokoju Harry'ego.
Zobaczyłem go. Siedział i płakał.
- Co się stało? - przytuliłem go mocno.
- Śniło mi się to, co się stało dzisiaj - powiedział płacząc - Nie było cię.
- Przepraszam, że się nie pożegnałem ale nie chciałem się budzić. Właśnie wychodziłem.
- Zostań ze mną - poprosił.
- Mam spać z tobą? - spytałem niepewnie
- Mhm - usłyszałem mruknięcie. Wstałem i zdjąłem kurtkę, bluzkę i spodnie. Położyłem się obok i mocno go przytuliłem.
*Oczami Harry'ego *
Musnąłem jego usta swoimi i okryłem go moją kołdrą. Zasnąłem.
- Cześć, jestem Niall - powiedział, na co się uśmiechnąłem..
- Harry - podałem mu swoją dłoń. W tym samym momencie, pociągnął mnie za nią i zawiązał moje oczy. Nic nie widziałem, ale czułem, że gdzieś mnie prowadzi.
- Ej, nie żartuj sobie, spieszę się do pracy - zostałem brutalnie rzucony na ziemie i zdałem sobie sprawę, że to nie są żadne żarty. Syknąłem z bólu, kiedy on mi usiadł okrakiem na kolanach i zaczął całować moją szyję.
Próbowałem się wyrwać, ale był zbyt silny. Próbowałem krzyczeć, ale nikt mnie nie słyszał. Zaczął mnie rozbierać. Kiedy leżałem pod nim nagi, on szybko we mnie wszedł zadając mi straszny ból, rozrywający mnie od środka.
Krzyknąłem głośno, wyrywając się z objęć chłopaka i usiadłem szybko.
- Kochanie, znowu ten sen? - spytał zaspany Louis.
- Louis, czemu to właśnie ja? Czemu to akurat mnie się przytrafiło? Czy ja czymś zawiniłem? - szeptałem cicho, nie chcąc budzić chłopaków. - To tak bardzo bolało - zacząłem płakać .
Louis próbował mnie uspokoić.
- Która godzina?
- Piąta dziesięć - odpowiedziałem.
- Będziesz jeszcze spał?
- Nie zasnę - stwierdziłem smutno.
- Chcesz coś porobić?
- Nie, połóż się - nakazałem - Ja sobie poradzę.
- Ale ja już nie chce spać - usłyszałem. - Chcę z tobą coś porobić.
Louis usiadł obok mnie
- Idę wziąć prysznic - wstałem z łóżka. - Chcesz ze mną?
- Razem ?
- Czemu nie? Widziałeś mnie już nago - powiedziałem i uśmiechnąłem się do niego.
- Tak - Louis wstał i podszedł do mnie. - Prowadź.
*Oczami Louisa *
Weszliśmy do łazienki i spojrzałem na Harry'ego. Nie wiedziałem, co robić. Chłopak gestem ręki pokazał mi, żebym się rozebrał. Złapałem powoli końcówkę koszulki, kiedy Harry podszedł do mnie i zdjął ze mnie bluzkę wpijając się w moje usta .
Kiedy byliśmy już nadzy obserwowałem posiniaczone ciało chłopaka
- Boli cię coś? - spytałem.
- Nie, już jest dobrze - chłopak pociągnął mnie za rękę i weszliśmy do brodzika. Wziąłem żel pod prysznic i gąbkę, po czym zacząłem delikatnie myć jego ciało, starałem się omijać jego rany.
- Możemy już o tym zapomnieć? - poprosił.
- Tak - delikatnie musnąłem jego wargi.
Boże idealne, jak to czytałam moje wargi automatycznie same się unosiły, naprawdę cudowne. *---*
OdpowiedzUsuńawww.... piekne. biedny Harry. nie mg sie doczekac kolejnego
OdpowiedzUsuń@szalona_ja
Boze piekne. Czekam na nexta, podasz mi swoje gg na mojego meila :) chcialbym z toba popisac tak prywatnie :)
OdpowiedzUsuń