Rozdział 1: Pierwsze spotkanie
*Oczami Harry'ego *
Znowu to samo, znowu ktoś podchodzi do półki, bierze bluzkę, chowa pod kurtkę i ucieka. Łapię go, mówię, że ma zapłacić. On oddaje i wraca do domu.
Dzień jak co dzień, nic nowego.
*
Stoję znudzony obok kas i odliczam czas pozostały do powrotu do domu. Jeszcze tylko pół godziny - myślę.
- Dzień dobry - słyszę najpiękniejszy głos, jaki kiedykolwiek słyszałem, odwracam się i widzę pięknego chłopaka, mniej więcej w moim wieku, który właśnie wchodzi do sklepu z uśmiechem na twarzy. Moje usta się nie zamykają, a ja nie wiem co z sobą zrobić.
Obserwuję chłopaka idącego w stronę działu z butami, wybiera kilka par i je mierzy, odchodzi dalej. Już chciałem za nim iść, gdy przypomniało mi się, że jestem w pracy i muszę tu stać i patrzeć, czy nikt nic nie kradnie.
Znowu to samo, znowu ktoś podchodzi do półki, bierze bluzkę, chowa pod kurtkę i ucieka. Łapię go, mówię, że ma zapłacić. On oddaje i wraca do domu.
Dzień jak co dzień, nic nowego.
*
Stoję znudzony obok kas i odliczam czas pozostały do powrotu do domu. Jeszcze tylko pół godziny - myślę.
- Dzień dobry - słyszę najpiękniejszy głos, jaki kiedykolwiek słyszałem, odwracam się i widzę pięknego chłopaka, mniej więcej w moim wieku, który właśnie wchodzi do sklepu z uśmiechem na twarzy. Moje usta się nie zamykają, a ja nie wiem co z sobą zrobić.
Obserwuję chłopaka idącego w stronę działu z butami, wybiera kilka par i je mierzy, odchodzi dalej. Już chciałem za nim iść, gdy przypomniało mi się, że jestem w pracy i muszę tu stać i patrzeć, czy nikt nic nie kradnie.
Czemu nie poszedłem na studia? Jestem cholernym leniem. Mogłem siedzieć w biurze i zarabiać masę pieniędzy, a stoję w sklepie jako desperacko chcący zarobić kilka funtów ochroniarz...
Chłopak podchodzi do kasy i płaci za zakupy. W momencie, w którym przekroczył bramkę, ta zaczęła piszczeć. Zatrzymał się, nie wiedząc o co chodzi. Podszedłem do niego.
- Przepraszam, ja nic nie ukradłem, nie mam pojęcia jak to się stało... - tłumaczy się chłopak.
-Muszę pana przeszukać - powiedziałem podchodząc do chłopaka o urodzie anioła - bez skrzydeł - oczywiście.
-Jasne – powiedział, podając swoją torbę.
Wziąłem od niego torbę i znalazłem bluzkę, damski top. Spojrzałem na niego pytająco. Popatrzył mi w oczy. Utonąłem w nich, są piękne – niebieskie, niczym ocean.
Usłyszałem chrząknięcie.
- Przepraszam, musiałem to wziąć przez pomyłkę. Po co by mi była damska bluzka? – spytał z uśmiechem.
- Jasne, już ją odnoszę – powiedziałem i poszedłem do działu z damskimi bluzkami. Powiesiłem ją na wieszaku, kiedy zza metki wysunęła się karteczka:
Cześć
Zadzwoń: 687947596
Louis xx
Chłopak podchodzi do kasy i płaci za zakupy. W momencie, w którym przekroczył bramkę, ta zaczęła piszczeć. Zatrzymał się, nie wiedząc o co chodzi. Podszedłem do niego.
- Przepraszam, ja nic nie ukradłem, nie mam pojęcia jak to się stało... - tłumaczy się chłopak.
-Muszę pana przeszukać - powiedziałem podchodząc do chłopaka o urodzie anioła - bez skrzydeł - oczywiście.
-Jasne – powiedział, podając swoją torbę.
Wziąłem od niego torbę i znalazłem bluzkę, damski top. Spojrzałem na niego pytająco. Popatrzył mi w oczy. Utonąłem w nich, są piękne – niebieskie, niczym ocean.
Usłyszałem chrząknięcie.
- Przepraszam, musiałem to wziąć przez pomyłkę. Po co by mi była damska bluzka? – spytał z uśmiechem.
- Jasne, już ją odnoszę – powiedziałem i poszedłem do działu z damskimi bluzkami. Powiesiłem ją na wieszaku, kiedy zza metki wysunęła się karteczka:
Cześć
Zadzwoń: 687947596
Louis xx
Zamarłem.
Miałem zadzwonić?
A może to tylko głupi żart?
Co ja mam zrobić?
Nawet nie zauważyłem, kiedy nadeszła dwudziesta i moja zmiana się skończyła. Poszedłem na zaplecze, przebrałem się, wziąłem torbę i zadzwoniłem do mojego współlokatora, Liama, żeby po mnie przyjechał.
- Cześć Li.
- No siema – odpowiedział.
- Właśnie skończyłem pracę. Przyjedziesz po mnie? Nie chce mi się iść na autobus.
- Jasne, będę z Zaynem.
- Czekam.
Zayn jest chłopakiem Liama. Cieszę się z ich związku, ale odrobinę im zazdroszczę. Też chciałbym mieć kogoś, kto będzie mnie kochał i rozpieszczał.
Poszedłem na parking, tak jak mnie prosił i usiadłem na ławce, rozmyślając o Louim, bo prawdopodobnie tak miał na imię ten chłopak. Usłyszałem klakson. Po chwili przed moimi oczami ukazał się srebrny samochód Payne’a.
Wszedłem na tylne siedzenie, bo z przodu siedział Liam z Zaynem.
- Siema, chłopaki – przywitałem się.
- Cześć, młody! – powiedzieli równo i roześmiali się. Musnęli delikatnie swoje usta.
- Jedziemy? – spytałem zdegustowany.
- Jasne. Dzisiaj nocuje u nas Zayn, ok? – spytał Liam.
- Dobrze.
Usiadłem wygodnie, a samochód ruszył. Czekało na nas jakieś piętnaście minut drogi. Oparłem głowę o szybę i znowu zacząłem rozmyślać o chłopaku ze sklepu.
- Zgadzasz się? – usłyszałem.
- Na co? – powiedziałem, nie wiedząc o co chodzi.
- Pytałem się, czy idziesz dzisiaj z nami na imprezę, coś ty taki zamyślony?
- Nie, dziękuje, dzisiaj chyba wolę zostać w domu, po prostu jestem zmęczony.
- To my też nie idziemy – powiedział Zayn.
- Nie no, chłopaki, wy idźcie, nie martwcie się o mnie. Zostanę w domu.
- Ale mi się odechciało – mruknął Malik.
Pojechaliśmy do domu, a pierwszą rzeczą, którą zrobiłem, było wbiegnięcie do łazienki i włączenie prysznica. Przebrałem się.
- Cześć Li.
- No siema – odpowiedział.
- Właśnie skończyłem pracę. Przyjedziesz po mnie? Nie chce mi się iść na autobus.
- Jasne, będę z Zaynem.
- Czekam.
Zayn jest chłopakiem Liama. Cieszę się z ich związku, ale odrobinę im zazdroszczę. Też chciałbym mieć kogoś, kto będzie mnie kochał i rozpieszczał.
Poszedłem na parking, tak jak mnie prosił i usiadłem na ławce, rozmyślając o Louim, bo prawdopodobnie tak miał na imię ten chłopak. Usłyszałem klakson. Po chwili przed moimi oczami ukazał się srebrny samochód Payne’a.
Wszedłem na tylne siedzenie, bo z przodu siedział Liam z Zaynem.
- Siema, chłopaki – przywitałem się.
- Cześć, młody! – powiedzieli równo i roześmiali się. Musnęli delikatnie swoje usta.
- Jedziemy? – spytałem zdegustowany.
- Jasne. Dzisiaj nocuje u nas Zayn, ok? – spytał Liam.
- Dobrze.
Usiadłem wygodnie, a samochód ruszył. Czekało na nas jakieś piętnaście minut drogi. Oparłem głowę o szybę i znowu zacząłem rozmyślać o chłopaku ze sklepu.
- Zgadzasz się? – usłyszałem.
- Na co? – powiedziałem, nie wiedząc o co chodzi.
- Pytałem się, czy idziesz dzisiaj z nami na imprezę, coś ty taki zamyślony?
- Nie, dziękuje, dzisiaj chyba wolę zostać w domu, po prostu jestem zmęczony.
- To my też nie idziemy – powiedział Zayn.
- Nie no, chłopaki, wy idźcie, nie martwcie się o mnie. Zostanę w domu.
- Ale mi się odechciało – mruknął Malik.
Pojechaliśmy do domu, a pierwszą rzeczą, którą zrobiłem, było wbiegnięcie do łazienki i włączenie prysznica. Przebrałem się.
Zszedłem na dół, i już na schodach zobaczyłem Zayna siedzącego okrakiem na kolanach Liama i całującego mu szyję.
- Och, jesteś już – powiedział brunet i strącił Mulata na kanapę.
- Oglądasz z nami? – spytał Malik.
- A co macie?
- Kevin.
- Mogłem się tego spodziewać – powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
Usiadłem obok nich i powiedziałem:
- Spotkałem dziś fajnego chłopaka i on mi dał swój numer. Myślicie, że mam zadzwonić?
- Jasne! – krzyknął Liam
- Ładny jest? Jak ma na imię? Ile ma lat? Gdzie go spotkałeś? Poznasz nas z nim? – dopytywał Zayn.
- Jest piękny, ma na imię Louis, nie wiem, ile ma lat. Nie znam go za bardzo.
- Och, jesteś już – powiedział brunet i strącił Mulata na kanapę.
- Oglądasz z nami? – spytał Malik.
- A co macie?
- Kevin.
- Mogłem się tego spodziewać – powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
Usiadłem obok nich i powiedziałem:
- Spotkałem dziś fajnego chłopaka i on mi dał swój numer. Myślicie, że mam zadzwonić?
- Jasne! – krzyknął Liam
- Ładny jest? Jak ma na imię? Ile ma lat? Gdzie go spotkałeś? Poznasz nas z nim? – dopytywał Zayn.
- Jest piękny, ma na imię Louis, nie wiem, ile ma lat. Nie znam go za bardzo.
- Dzwoń, do cholery!
- No dobra, ale co mam powiedzieć?
- Przedstaw się, spytaj się go czy się z tobą umówi – wyjaśnił Liam.
Wyciągnąłem telefon i przepisałem numer z karteczki. Trzęsącą się ręką wcisnąłem zieloną słuchawkę i przyłożyłem komórkę do ucha
- Halo? – usłyszałem jego głos.
- Um, cześć – odpowiedziałem.
- Cześć. Z kim mam przyjemność rozmawiać? – spytał.
- Jestem Harry, Harry Styles, ochroniarz. Spotkaliśmy się dzisiaj i zostawiłeś mi swój numer…
- Och, zadzwoniłeś? Myślałem, że nie interesują cię faceci i zaczniesz się ze mnie śmiać.
- Czemu miał bym się śmiać? – spytałem.
- Bo jestem napalonym na ochroniarza z pobliskiej galerii handlowej gejem? – powiedział ironicznie.
- Sam jestem gejem. – odpowiedziałem cicho.
Cisza w słuchawce.
- Um, umówisz się ze mną? – spytałem jąkając się.
- Czy to randka?
- Tak. Tak mi się wydaje.
- Jasne, że się z tobą omówię. Jutro w parku?
- Jasne. To o siedemnastej?
- O siedemnastej – usłyszałem.
- Do zobaczenia.
- No dobra, ale co mam powiedzieć?
- Przedstaw się, spytaj się go czy się z tobą umówi – wyjaśnił Liam.
Wyciągnąłem telefon i przepisałem numer z karteczki. Trzęsącą się ręką wcisnąłem zieloną słuchawkę i przyłożyłem komórkę do ucha
- Halo? – usłyszałem jego głos.
- Um, cześć – odpowiedziałem.
- Cześć. Z kim mam przyjemność rozmawiać? – spytał.
- Jestem Harry, Harry Styles, ochroniarz. Spotkaliśmy się dzisiaj i zostawiłeś mi swój numer…
- Och, zadzwoniłeś? Myślałem, że nie interesują cię faceci i zaczniesz się ze mnie śmiać.
- Czemu miał bym się śmiać? – spytałem.
- Bo jestem napalonym na ochroniarza z pobliskiej galerii handlowej gejem? – powiedział ironicznie.
- Sam jestem gejem. – odpowiedziałem cicho.
Cisza w słuchawce.
- Um, umówisz się ze mną? – spytałem jąkając się.
- Czy to randka?
- Tak. Tak mi się wydaje.
- Jasne, że się z tobą omówię. Jutro w parku?
- Jasne. To o siedemnastej?
- O siedemnastej – usłyszałem.
- Do zobaczenia.
- Tak, do zobaczenia.
________________________________________________
Hej pierwszy rozdział . Przepraszam za jakiekolwiek błędy .Następny rozdział zobaczycie w następną sobote i myślę , że będzie dłuższy .
Zapraszam do komentowanie
Świetny!
OdpowiedzUsuńNaprawdę, bardzo mi się podoba, fabuła jest bardzo ciekawa, całość wciąga.
Mam tylko jedno zastrzeżenie - jest dość sporo błędów interpunkcyjnych i stylistycznych.
Może pomyślałabyś o wynajęciu bety? Jakbyś się zdecydowała - ja bardzo chętnie bym Ci pomogła :)
Powtórzę się, ale - świetny rozdział!
Pozdrawiam i życzę dużo weny!
@TOMLINHARREHSON
P.S Jeśli zdecydujesz się na betę, napisz do mnie na tt, ok? :)
Zgadzam się z pszczółką. Dużo błędów, co mn bardzo drażni. xd
OdpowiedzUsuń1. DIALOGI! Masz jakąś dysleksję, czy dysgrafię? Raz piszesz poprawnie w miarę, raz tragicznie.
- Bla bla bla - powiedział ktoś tam.
- Bla bla bla? - spytał ktoś tam.
- Bla bla bla! - wykrzyczał ktoś tam.
Tak powinno być.
2. Akapity rób! Ogólnie umh.. chwyć jakąś książkę przeczytaj klika stron chociaż i podpatrz jak powinno to wszystko wyglądać. Mam na myśli układ.
3. Ich wypowiedzi są dość płytkie i dziwne. Takie mało realistyczne.
4. Akcja dzieję się według mnie zbyt szybko i chaotycznie. Powinnaś przystopować, dać trochę opisów, głębszych przemyśleń.
5. Pomysł mi się podoba, szczególnie ta karteczka w bluzce. Ogólnie polecam napisać rozdział od nowa. ;p
6. Zrobiłabym jakiś fajny szablon.
Zapraszam do siebie! http://larry-experimental-game.blogspot.com/
Pozdrawiam @Give_Mee_Hope
Wiem nie nadaje się do tego . Ale napisze od nowa :)
UsuńDziewczyna dopiero zaczyna, nikt nie jest perfekcjonista
OdpowiedzUsuńzajebiste, niezla fabula mnie sie bardzo podoba. Juz nie mg sie doczekac na nastepny, poinformujesz mnie o nastepnym na tt @vizavii. a wg tez pisze opowiadanie dokladnie skonczylem i pisze kolejne dlatego ze zapraszam do czytania. www.prawdziwamilosc-larry.blogspot.com
OdpowiedzUsuń